Zarzekałam się, że nigdy! Ja?? Nie ma szans, to nie dla mnie. Już kiedyś próbowałam i źle to się skończyło. Do biegania się nie nadaję, bo jestem za słaba, bo bieganie jest przecież strasznie nudne, no i jak niby bieganie ma mnie pozbawić oponki? To były moje sztampowe argumenty. Słaba kondycja i nieumiejętne podejście do tematu sprawiły, że każda próba (czyt. dwie) kończyła się ciągnącym się za mną zapaleniem oskrzeli. No ale nadeszła ta wiekopomna chwila no i stało się, Wszystko to za sprawą…tak, właśnie tak! Braku czasu:)) Czysta kalkulacja, bo stacjonarne ćwiczenia zabierają mi ok 45 minut, Potrzeba więc na to i czasu i przestrzeni, najlepiej wolnej od dzieci, co w moim przypadku było niewykonalne. Dawałam radę z jednym dzieckiem, dwójka pod tym względem mnie przerosła, nie pozwalała matce skupić się na ćwiczeniu. Zamiast chwili tak uwielbianej przeze mnie ciszy, były to rozpaczliwe próby wykonania ćwiczenia i zabawienia wielce znudzonego nagle żądającego mojej uwagi towarzystwa. Mimo tego, że ćwiczenia stacjonarne są moim zdaniem świetne, to nie przyniosły mi też aż tak szybkiego, spektakularnego:D, chciałoby się rzec, efektu, jak bieganie właśnie. Po dziewięciu miesiącach tycia, a następnie trzech miesiącach kryzysu spowodowanego wyglądem i samopoczuciem, gdy powiedzmy wreszcie doszłam do siebie, postanowiłam spróbować jeszcze raz.

Tym razem trochę rozsądniej podeszłam do tematu. Na początek oczywiście zakupy:) Buty do biegania to podstawa, to buty, które absolutnie kocham. Są lekkie, miękkie i wygodne, sprawiają, że biegnąc, niemal unoszę się w powietrzu hehe. Następnie wygooglowałam kilka ciekawych porad dla początkującego biegacza. Ostatecznie do biegania jednak przekonał mnie poniższy artykuł i świetny moim zdaniem schemat treningu:

http://bieganie.natemat.pl/5617,jak-zaczac-biegac-bieganie-bez-wypluwania-pluc-czyli-przewodnik-poczatkujacego-biegacza

Po-ciążowe początki były dla mnie bardzo ciężkie, nawet biorąc pod uwagę żółwie tempo proponowane przez autora. Walczyłam głównie sama ze sobą i swoim wyeksploatowanym przez ciążę organizmem. Mimo ogromnego zmęczenia o dziwo nigdy nie dopadły mnie zakwasy. Gdy czułam, że nie jestem gotowa na to, aby rozpocząć następny etap, powtarzałam tydzień poprzedni. Oprócz szybkich efektów, znacznej poprawy kondycji i samopoczucia, zyskałam świetny sposób na odstresowanie się. Wysiłek fizyczny doskonale odświeża umysł i to chyba prawda, co mówi się o wydzielanych endorfinach, bo kiedy biegam, czuję się szczęśliwa. Mój schemat treningowy, to ok 20 min lub ok 3 km biegu co drugi dzień. Na dzień dzisiejszy ze względu na brak czasu nie planuję wydłużania trasy biegowej. To dla mnie wystarczający dystans. Jestem pozytywnie zaskoczona efektami, nie spodziewałam się ich tak szybko. Zakochałam się w bieganiu i próbuję zarazić nim bliskich. Może i Ty skorzystasz!