IMG_2892

Cisza mnie inspiruje. Daje mi siłę, pozwala odpocząć, jest moją motywacją. Zwłaszcza odkąd jestem mamą i odkąd tak o tę ciszę trudno. Nie lubię wiecznej wrzawy, gwar zbytnio mnie męczy, a krzyk zagłusza własne myśli i nie raz wyprowadził mnie z równowagi. Gospodaruję taką chwilę późnym wieczorem, gdy dzieci już smacznie śpią. W półmroku mogę szydełkować, myśleć o niczym, szyć czy pisać bloga. Mogę nawet układać, segregować i sprzątać, ważne, że sama decyduję o tym, co w danej chwili mam ochotę robić. Relaksuję się i odpoczywam. Czasami udaje mi się wstać skoro świt, wcześniej, przed wszystkimi. Wtedy ta cisza jest jeszcze przyjemniejsza, bo z filiżanką pachnącej kawy, z rosą na oknach i z jakimś takim błogim dziecięcym wspomnieniem skąpanego w czerwieni wschodzącego słońca. Sporadycznie, raz na milion, ale jednak, moja wesoła gromadka zasypia w trakcie dnia w tym samym czasie. Wtedy to już luksusowa chwila ciszy w samym środku dnia. Czas na wszystko.

Ale ja nie o tym dziś kto kiedy śpi, tylko o tej ciszy właśnie, jak ona nam matkom potrzebna, by móc usłyszeć własne myśli, naładować baterie, zrobić coś tylko dla siebie. O tym, że poza dziecięcym światem pełnym gwaru, radości, ale czasem też nieznośnych krzyków, humorów i fochów naszych latoroślów, jest coś takiego, jak potrzeby matki. Bardzo istotne, a tak często przez nas same spychane na bok i bagatelizowane, bo przecież jesteśmy niezastąpione, a szacowne stanowisko Matki Polki od nas tego po prostu wymaga.

Możesz udawać sama przed sobą, że Ciebie to nie dotyczy, że Ty zniesiesz wszystko z pokorą i uśmiechem na ustach, że się przyzwyczaisz, bo tak bardzo kochasz swoje dzieci, kochasz je mocniej ode mnie. Ja też kocham bardzo i dlatego uważam, że robię to dla naszego wspólnego dobra. Robię to dlatego, żeby nie mieć poczucia, że macierzyństwo zabrało mi tożsamość, a mieć własne życie, odskocznię i urozmaicenie, gdy wkradnie się monotonia. Funkcjonuję jako osoba dorosła, jestem osobną jednostką, dlatego potrzebuję też swojego życia, dorosłych rozmów z dorosłymi ludźmi, potrzebuję odpoczynku od własnych dzieci, potrzebuję tych cichych chwil. Bo wtedy wracam do nich z nowymi pomysłami, z nową energią, zapałem i tęsknotą.

No więc gdy tej ciszy mam zbyt mało, gdy życie składa się tak, że ciągle czegoś nie mogę, to sama sobie ją organizuję. Myśli, że moje dziecko beze mnie zginie, zapłacze się, już dawno się wyzbyłam. Co robię? Wybiegam przed siebie, wsiadam do samochodu, umawiam się ze znajomymi lub po prostu zmieniam pomieszczenie. Pozwalam innym sobie pomóc. A jaka to radość dla małych? Wreszcie ktoś inny! (Mój syn szaleje ze szczęścia, gdy w końcu wieczorem po całym dniu ze mną ukazuje mu się twarz taty!)

Polecam bardzo dbanie o swoje dobre samopoczucie. Jeśli nie macie obok kogoś, kto w kryzysowym momencie siłą wypchnie Was z domu, musicie same zawalczyć o chwilę dla siebie. Warto!