Witajcie:) W minionym tygodniu obiecałam Wam post z szafką nocną. Nie obyło się bez trudności, bo obie szafki po pierwszym malowaniu prezentowały się kiepsko. Ale!… dzięki przecieraniu, czyszczeniu papierem ściernym udało mi się znów uzyskać bardzo satysfakcjonujący efekt.

Nie będę Wam w tym poście podawać cen, bo szafki powstały z półek, które można zakupić w sieciówkach, a które ja gdzieś tam miałam, jako pozostałości po budowie. Przecięcie półek na połowę zleciłam mężowi. Jakiś czas temu tata sprezentował mi walizkę pełną narzędzi i akcesoriów, typu dyble, śrubki, haki i tym podobne, więc nie wydałam na nie ani złotówki. Oczywiście farbę też zdobyłam penetrując zapasy taty.

Post instruktażowy, tym razem zdjęciowy, bo przecież każde dziecko potrafiłoby takie szafki skręcić/ zbić:)) Nie jest to więc nic odkrywczego. Musicie jednak za to przyznać, że efekt jest bardzo fajny. Szafki będą idealnie spełniać swoją funkcję, do tego mieszczą mnóstwo książek! Popatrzcie:

IMG_7829

 

IMG_7830

Przykręcanie wydawało mi się najtrudniejsze, tym bardziej, że zależało mi na tym, żeby nie było widać żadnych haków. Nie mogłam się doczekać na żadną męską pomoc, więc wymyśliłam coś takiego:

IMG_7841

 

IMG_7843

 

IMG_7844

 

IMG_7847

 

IMG_7848

 

IMG_7849

 

IMG_7852

 

IMG_7855

Myślę, że zdjęcia są dość wymowne. Jedynie sposób zamontowania szafki wymaga krótkiego komentarza. Haki zostały przykręcone na tyle luźno, żebym mogła je wkręcić do ściany ukosem, a następnie wyprostować szafkę i schować miejsca wiercenia, dzięki czemu nie są widoczne.

IMG_7838

IMG_7857

 

IMG_7860

 

Co sądzicie? Za mną długie tygodnie zmagań z pokoikami. Do zaprezentowania jeszcze domek dla lalek. Jak widzicie, zrobiłam dzieciom również niewielkie półeczki na książki, bo wciąż brakuje mi miejsca, by pomieścić ogrom ich rzeczy oraz potrzebowałam jakiejś ozdoby na ścianę. Półeczki – nic odkrywczego, ale swój urok mają. Zobaczycie w następnym poście.

Jeśli mnie czytacie, jeśli się mną inspirujecie, dajcie koniecznie o tym znać zostawiając komentarz lub lajka. No i drogie kobiety, wiertarki w dłoń i do dzieła. Uwierzcie w swoje siły, tak jak ja. Bez niczyjej pomocy.

Mój mąż,\ wizytując ostatnio pokoiki dzieci powiedział mi, że nie wie, jak ja dałam radę zrobić to sama. No cóż… myślę, że po cichu żałuje trochę, że nie ma w tym swojego udziału:)))