Koleżanka, pierwsza i stała już można by rzec, klientka moja, po koleżeńsku poprosiła mnie o uszycie bawełnianej torby na zakupy. Wszystko w ramach wymiany matczynych usług (w tym wypadku torba za norweski… niezwykle korzystnie, prawda??). Tak się składa, że u nas wakacje pełną parą. A to sprawa niecierpiąca zwłoki, przez nas same już mocno opóźniona była. Moje dzieci tak mają, że na pierwszy dźwięk uruchomionej maszyny, radary naprowadzające im się aktywują. Gdy sprzęt ciężki tylko zastukocze, one już u nóg moich wiszą i stanowczo protestują. Na nic próby pokazywania szycia lalek i innych gadżetów… Bez szans jestem w tych żałosnych zmaganiach przeforsowania własnych chęci.

No i wtedy gość mój kawę sam sobie robi, pewnie nawet nie wypija. Przekąskami nęci. Jedno od nóg odciąga, gdy drugie już się zbliża. Ja siedzę i szyję, bo tak jakby wyjścia nie mam.

I wyszła! Na przekór sytuacji, na przekór trzęsącym się rekom i dwóm przeszkodom. Okraszona dziecięcymi łzami. Piękna, z arbuzową kieszenią. Tak, kieszeń z dresówki, ale podszyta tąż surówką bawełnianą, więc solidna. Zainspirowała mnie do dalszego tworzenia.

image

 Poniżej zestaw kuchenny, składający się z fartucha, torby na fartuch, rękawicy kuchennej oraz łapki do naczyń. Wszystko tym bardziej dla mnie wyjątkowe, że ozdobione po raz pierwszy logiem Amélie Tilde. Tkanina, z której powstała torba, to fajnej jakości surówka bawełniana. Nie do zdarcia. Fartuch i pozostałe elementy uszyłam z ikeowskiej bawełny. Wszystko zostało podszyte pięknym lnem z houseofcotton. Zapraszam do oglądania i inspiracji. Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii.

SAMSUNG CSC

image

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

image

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC