IMG_1248

Życie pełne jest względności i choć tak bardzo staram się dać swoim dzieciom z siebie jak najwięcej, nigdy nie będę miała pewności, co z nich wyrośnie. Zależy mi na tych sielankowych wspomnieniach z dzieciństwa. Wspomnieniach zabawy, beztroski, szaleństwa, kochających rodziców i pachnącego domu. Co te ich wspomnienia zdeterminuje, czy to nie będzie jedna wybiórcza sytuacja, lub czy tych starań moje dzieci zupełnie inaczej nie odbiorą, nie jestem w stanie powiedzieć (czy mi się wydaje, czy istnieje taki wszechobecny trend na tłumaczenie swoich wad, niepowodzeń, słabych stron, błędami wychowawczymi rodziców?). Nie wiem też właściwie jak potoczy się dalej moje i ich życie.

Z drugiej strony jednak są wśród mnie dzieci, już nawet dorośli, osoby godne podziwu, które być może nigdy nie były wychowywane w sielankowej atmosferze, którym rodzice nie poświęcali swojego czasu. Wyrosły na wspaniałych, mądrych ludzi. Bo ile dzieci spędza całe dnie przed telewizorem, a mimo wszystko są to bardzo mądre, inteligentne osoby. Ile dzieci, często pozostawionych bez wsparcia rodzica, w wielu bardzo ciężkich sytuacjach, wyrasta na ludzi dobrych, godnych naśladowania? Ile dzieci z cudownych rodzin, z rodzicami poświęcającymi im swoje życie, swój czas, gubi się gdzieś po drodze, oddala od rodziny?

Życie zaskakuje, jest nieprzewidywalne. Każdy człowiek to indywidualność. Na każdego wpływa coś innego. Z tego też względu bardzo nie lubię generalizowania, ustawiania wszystkich w tym samym szeregu, oceniania, bezpodstawnego przypinania etykiety. Nie lubię zwłaszcza tej mentalności wszechwiedzących ludzi, którzy krytykują matkę siedzącą na placu zabaw z telefonem, bo zakładają, że to matka zła, że właśnie tak wygląda jej cały dzień. Matka w ich oczach nie ma prawa do chwili przerwy. Jej bezwzględnym obowiązkiem jest bawić się z dzieckiem na placu zabaw. Nie lubię tych, którzy krytykują zachowanie dziecka, tak bardzo nieprzewidywalnego i kwitują winą złych rodziców. Za dużą odpowiedzialnością pochopnie obarcza się rodziców, choć tak wiele jest aspektów, na które nie mamy żadnego wpływu.

To samo odnosi się do każdej innej dziedziny życia, można mieć zdanie na dany temat, ale po co zmuszać innych, żeby zaczęli myśleć tak samo. Po co z góry zakładać, że ktoś jest zły, bo w danej sytuacji postąpił według nas źle? Wolność wyboru króluje, dlatego już dawno wypleniłam chęć do dawania innym dobrych rad, tym bardziej, że na rozwiązanie konkretnego problemu sposobów może być milion i każdy z nich może być odpowiedni. Zakładam, że jeśli ktoś rady oczekuje, to o nią poprosi. Będąc matką, nabrałam pokory. Nie krytykuję innych matek, bo czegokolwiek nie robią, pewnie 99,9% z nich, oddałoby życie za swoje dziecko. Wiem jak ciężko jest być zawsze obiektywnym. Sama długo byłam przekonana o tym, że nigdy nie mylę się co do ludzi, że właściwie od pierwszego wejrzenia jestem w stanie ocenić, czy to fajna osoba. Ale życie mnie nauczyło:) Nauczyło tego, że mogę się mylić, że każdemu trzeba dać szansę, ale przede wszystkim tego, że trzeba być tolerancyjnym, bo nikogo nie znamy do końca i nie wiemy co w nim tkwi, nie wiemy co nim kieruje, nie znamy jego historii. Nie mamy okazji nieraz dostrzec, jak staje na głowie, biega dla kogoś bez opamiętania.

Ale wracając do dzieci, chcę, żeby głównym przekazem tego tekstu była myśl, że z jednej strony każdy z nas może próbować, może się uczyć, pracować nad sobą i dziećmi, może wypruwać sobie żyły, by te dzieci były dobre, by czegoś się nauczyły. Z drugiej jednak strony żeby nie zwariować wychowując dziecko, trzeba zachować ten umiar i mieć świadomość tego, jak wiele w życiu jest dziełem przypadku.

IMG_1243

IMG_1256

IMG_1253

IMG_1250