Oprócz mojego największego marzenia, czyli zdrowia moich dzieci, bardzo życzę sobie tego, by się kochali. Gdzieś już chyba o tym pisałam. Chciałabym, by w dorosłym życiu potrafili być dla siebie przyjaciółmi. Niech mogą na siebie liczyć, niech los drugiego nie będzie obojętny pierwszemu.

Czy mam na to jakiś wpływ?  No cóż… jeśli nie stało się to samoistnie, a przepowiednie wielkiej siostrzano – braterskiej miłości od pierwszego wejrzenia spaliły na panewce, to co innego mi pozostaje, niż wziąć sprawy w swoje ręce? Tłumaczyłam, opowiadałam, przytulałam, czytałam, pokazywałam… zadałam sobie wiele trudu. Zrezygnowałam ze żłobka, by dzieci mogły ze sobą przebywać na co dzień, by mogły się zżyć, a okazało się, że to decyzja w naszym przypadku zupełnie nietrafiona. Wspólne początki były dla nas ciężkie, pełne łez żałości i braku zrozumienia.

Skoro zadaniem rodzica jest wspieranie rozwoju dziecka… Jeśli mogę mieć choćby znikomy wpływ na to, że ich kontakty w dorosłym życiu będą bliższe, zamierzam podjąć to wyzwanie.

W domu rządzi bezwzględna sprawiedliwość. Jestem też mocno przekonana o tym, że egzekwowanie konkretnych zachowań wchodzi w krew, że opiekuńczości, współpracy, miłości do siebie, moje dzieci muszą się nauczyć. Ten kalendarz, to taki mój pomysł, na stymulację tych pozytywnych zachowań.

Jako dziecko, nie znałam tradycji kalendarza adwentowego. Stworzyłam go po raz pierwszy w tym roku, właśnie celem zacieśnienia więzi emocjonalnej moich dzieci. Worek wypełniony jest szeregiem zadań na 24 dni, motywujących maluchy do współpracy, zachęcających do wspólnego spędzania czasu, wspólnego przeżywania przyjemności, jednym słowem zadań, w których muszą zadbać o siebie nawzajem.

Pomysł jest na tyle uniwersalny, że zamierzam skorzystać z niego również podczas nauki literek, być może i całej sterty ćwiczeń logopedycznych, bo zbyt często o nich zapominam. Czyli bardzo przyjemna nauka przez zabawę:)) Polecam, bo jak do tej pory, zadania realizowane są z wielkim zapałem, a nasz dom wypełniony jest śmiechem po brzegi. Dzieci przytulają się i całują na pożegnanie (może jesteśmy jakąś dziwną rodziną, ale nie nastąpiło to u nich samoistnie). Opowiadamy sobie nawzajem bajki, słuchamy wspólnie nowych audiobooków, wykonujemy drobne zajęcia porządkowe, przytulamy się, bawimy, rysujemy, budujemy, a wszystko to za sprawą lub też pod groźbą tego wielkiego, tajemniczego dziadka z długą białą brodą, który jednak wnosi coś dobrego.  Taka nasza wspólna motywacja, by nie dać się zmęczeniu, by po całym dniu wykrzesać resztki sił i dać z siebie – rodzica, to, co najlepsze. Celebrujemy ten cudowny okres przedświąteczny!

img_5086

 

img_5087

 

img_5088

 

img_5091

 

img_5093