SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

Bardzo lubię otaczać się wszelkiego rodzaju ładnymi przedmiotami. Upodobania te mam zapewne w genach, otrzymałam w spadku po mamie i babci. A jeśli to nie te geny, to pewnie przyzwyczajenie do tego, że wiele można zrobić samemu, żeby wokoło było ładnie. Pierwszą próbę samodzielnego szycia podjęłam w wieku czternastu lat. Z tego co pamietam, na owym stanowisku pracy nie dokonało się ani jedno pełne dzieło, choć samo stanowisko dluuugi czas stało w moim pokoju.

To wspomnienie z tamtych czasów… rozłożonej w kącie, praktycznie nietkniętej maszyny najlepiej obrazuje mój ówczesny słomiany zapał i brak konsekwencji. W sercu otwiera się rana, gdy pomyślę, że tamta chwila, tamten moment nieuwagi, mogły mieć znaczący wpływ na wybór mojej drogi. Być może ten moment właśnie zdefiniował moją przyszłość, zabierając możliwość zdobycia upragnionego zawodu. W zamian za to poszłam za tłumem po tak chodliwe, konieczne wówczas WYKSZTAŁCENIE! Tamte czasy nie wrócą, a ja, choć mogę jeszcze próbować, mogę się jeszcze uczyć, nieodwracalnie straciłam szansę pobierania lekcji u mistrza.

Komu by wtedy przez myśl przeszło, że faza ekscytacji produkcją masową tak szybko i nagle zgaśnie, że nastąpi przesycenie rynku ogólnodostępnymi, powtarzalnymi sieciowymi produktami, a to pogardzane rzemiosło do łask powróci?

Ale! Jak to w przypadku wielu kobiet bywa, mimo fiaska pierwszego podejścia, nie było to moje ostatnie słowo! Chęć pozyskania rekodzielskich umiejętności wykształciłam ponownie, tylko dopiero gdzieś koło pierwszej ciąży. Pamiętam jak dziś, że szydełkowa sesja znajomych i pragnienie powtórzenia tego z moim bobasem zmobilizowały mnie do podjęcia tym razem już skutecznej próby. Wspominałam o tym tu.

Spod mojego szydełka wyszło już wiele ubranek, czapeczek, torebeczek, innych skarbów najróżniejszej maści. Najcenniejszy z nich, to dywan, bo włożyłam w niego najwięcej pracy, a samo jego zrobienie wymagało wręcz siły fizycznej. Większość pyta, czemu nie sprzedajesz? Z mojego doświadczenia i z mojej perspektywy to hobby raczej  niesprzedawalne. Wszystko znów za sprawą tych tanich chińskich wyrobów szydełkowych. Są tak tanie, że próbując coś sprzedać po konkurencyjnej cenie, prędzej umarłabym z głodu, niczym prawdziwy artysta. Ale to moja pasja, piękna pasja, która w zamian daje mi ogromną satysfakcję, bo gdy uda mi się stworzyć coś fajnego, efekt ten długo cieszy moje oko, działa na wszystkie zmysły. To ujście dla mojej fantazji.

Niepowtarzalność, mnogość wzorów, kolorów, form, takie niewielkie coś, a potrafi nadać wnętrzu niesamowity charakter.

A czy Wy też macie takie piękne pasje?