FullSizeRender (17)

Czym jest to życie rodzinne, że każda z nas do niego lgnie, podświadomie dąży latami i o nim marzy? Dlaczego po latach uciekania od tradycji i rodziny, podążania własnymi ścieżkami i napawania się beztroską niezależnością, to pragnienie nagle ponownie się w nas rodzi? No i dlaczego tak marzymy o rękach pełnych roboty, gdy na przeciwległym brzegu leży wolność i święty spokój. Mogłybyśmy same ze sobą, mieć swój czas tylko dla siebie. W zamian za to macierzyństwo jawi się jako wieczne zmęczenie, nieprzespane noce, choć wybór należy tylko do nas i ten los gotujemy sobie na własne życzenie. Co nas tak pociąga w małżeńskim przywiązaniu czy małym dziecku, że mimo świadomości trudu same w to brniemy? Czy to coś magicznego, życie w skupisku, w stadzie?

Ma to wszystko w sobie jakiś balans, jest gdzieś pośrodku tego chaosu równowaga. Mimo nowoczesności, tradycja.

Pełna rodzina, pachnący, pełen śmiechu dom. Rodzina to jednak nie przeżytek, to święta pełne błysku świateł, poranki przytulanki, to bezgraniczna miłość i ucieczka przed samotnością. Całe to życie pełne jest paradoksu, ale wiem, że mimo trudów, komplikacji, zyskuję o niebo więcej, a moja rodzina jest dla mnie spełnieniem marzeń.

Wszystkie te powyższe rozterki są jak wyssane z palca, tak banalne w stosunku do przewagi zalet i wartości rodzinnych. Tak, jednak coś w tym jest, w tych trudach, w tej szarej codzienności i matczynych obowiązkach.`

Od czasu do czasu łapię się na myślach, że muszę sobie postawić jakiś wielki cel, wymyślić najskrytsze, największe marzenie, bo gdyby ktoś zapytał? Ale co by to miało być? Wejście na najwyższą górę, lot na koniec świata… super samochód, więcej pieniędzy! Choć mogłabym tak sobie wymyślać i wyliczać, co prędzej czy później zdobędę lub nie, to wiem, jestem tego pewna! To kompletnie bez znaczenia, bo ja tego nie potrzebuję, bo mam wszystko i po co mi więcej. Niech nic się nie zmienia. Niech mi zostanie tylko ta moja rodzina, ta moja radość i ciepło. Mogę podróżować, notować kolejne osiągnięcia, ale żadne z marzeń nie będzie większe, nie zastąpi mi spełnionego marzenia o rodzinie, o dobrym mężu i dzieciach.

FullSizeRender (16) FullSizeRender (22)

FullSizeRender (21) FullSizeRender (17)

FullSizeRender (20)

Tytuł iście kosmiczny. Za sprawą mojego synka, który tej wyjątkowej nocy zamiast spać podziwiał świetlistą kulę z bananem na ustach. Siłą rzeczy musiałam i ja. Ten księżyc skłonił mnie do refleksji i pomógł ubrać w słowa to, co czuję.