Tylko siedem dni, a ja mam wrażenie, że spędziłam tam miesiąc. Chyba ogrom atrakcji składa się na to odczucie. Dzisiaj na blogu fotorelacja z miasta idealnego, które ma w sobie to coś, a nawet wszystko. Bo Liverpool to miasto, w którym nawet deszcz ma swój urok.

Wyjazd, to czas tylko i wyłącznie dla rodziny, dlatego nie wszystko zdążyłam uwiecznić. Co mnie urzekło? Piękne wiktoriańskie wille, architektoniczny porządek, prawdziwie zielona trawa, ogromne plaże, Co udało nam się zwiedzić? Największą katedrę w Anglii, przepiękne Albert Docki, museum of Liverpool wraz z zajęciami dla dzieci, centrum miasta. Park narodowy w Formby, czyli spacer po bezkresnej plaży, grillowanie i pogoń za królikami. Zaliczyliśmy ogromny plac zabaw, plażę i łowienie krabów w Crosby. Z typowo dziecięcych atrakcji, nasza mała spędziła dwa dni w angielskim przedszkolu, było kino, ogromna sala zabaw, park trampolin oraz okoliczne place zabaw.

Zjedliśmy tonę pysznego jedzenia. Zobaczcie sami:)

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 
image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image

 

image