Powiedzmy, że jest ona ukoronowaniem moich dotychczasowych krawieckich umiejętności. Poddaję się Waszej surowej ocenie, ale sama nadal będę tak twierdzić, biorąc pod uwagę ile trudu i cierpliwości włożyłam w jej uszycie. Plus całe serce miłości… w końcu to prezent dla męża:))) Póki co, jeszcze jej nie założył. Łudzę się, że czeka na specjalną okazję (buahahaha), albo boi się, że koszula rozpruje mu się w pracy;). Co obstawiacie? Sama miałam podobne obawy przed założeniem pierwszych własnoręcznie zrobionych ciuchów. Dlatego mu się nie dziwię.

Co było dla mnie najtrudniejsze? Wykończenie mankietów, to istna mordęga. Nie da się inaczej tego ująć. To przez nie musiałam tak długo odpoczywać! One napsuły mi krwi (zwróćcie uwagę na to, jak głębokie, emocjonujące jest życie uczuciowe krawcowej amatorki;)). Przy pozostałych elementach bardzo pomogła mi wiedza zdobyta przy szyciu koszulki dziecięcej, którą znajdziecie na instagramie.

Planuję rozpoczęcie prac nad koszulą no. 2, ale tym razem nie będę jej szyła z wykroju. Wykrój z gazety, to był duży błąd. Nie znajdziecie tam gotowych, wystarczająco wytaliowanych wykrojów, więc zmiany musicie nanosić sami. A wiadomo, jeśli zmienimy jeden element, trzeba zmienić drugi i tak w koło Macieju. Ostatnio uszyłam sukienkę posiłkując się wzorem starej, rozprutej sukienki. Wyszła świetnie. To samo zrobię z kolejną koszulą. Odrysuję wykrój, bazując na rozprutej koszuli. Może pójdzie szybciej.

No dobra, teraz czas na Was i na Waszą KONSTRUKTYWNĄ krytykę! Powiększajcie zdjęcia i notujcie pilnie każdą niedoróbkę:) Dajcie mi znać w komentarzach, co wyszło nie tak, jak powinno. Gromadzę wiedzę, zapisuję uwagi przed kolejnym podejściem.

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC

 

image

 

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC

 

image

 

image

 

image