SAMSUNG CSC

Pamiętam sytuację sprzed kilku miesięcy. Lato w pełni, razem z dziećmi wybraliśmy się na smoczy piknik. Miejsce wirujące feerią barw, przepełnione atrakcjami dla dzieci. Mnóstwo kolorowych zabawek, baloników, pociągów, trampolin. Mała upatrzyła sobie balonik i zapragnęła go mieć. Próbowałam ją odwieźć od tego pomysłu, ale gdy zapał nie mijał. postanowiłam, że kupię jej ten balonik. Odruchowo spodziewałam się wielkiej radości, jaką sama odczuwałam będąc dzieckiem. Niestety, moja córka, zamiast skakać z zachwytu, właściwie nawet nie wzięła go do ręki. Balonik niosłam ja. Od chwili gdy go zdobyła, nie okazała mu już żadnego zainteresowania.

Ta sytuacja wprawiła mnie w dezorientację. Nie kupuję dzieciom co krok nowych zabawek, nie pozwalam im niszczyć tych, które mają. Wszystkie, które mamy są raczej poukładane i skompletowane. Wydawało mi się, że kładę wystarczający nacisk na to, żeby Mała szanowała to, co ma, a jednocześnie była świadoma tego, że na pewne rzeczy trzeba sobie zapracować, że nie może mieć wszystkiego. A tu Klops! Moje dziecko matczyne starania ma delikatnie mówiąc w nosie. Gdzie ten entuzjazm, gdzie ta radość dziecięca, zachwyt nad najdrobniejszą, najmniejszą, ale najpiękniejszą spineczką?

Mogę usilnie próbować zmienić jej nastawienie, pokazując, że żeby coś mieć, musi na to zapracować. Uczyć radości z rzeczy najdrobniejszych, budować atmosferę. Koncentrować się na dostarczaniu dziecku przeżyć, a nie rzeczy materialnych. Mogę próbować, ale radość naszych dzieci już nigdy nie będzie tą radością z mojego dzieciństwa. Chociaż nigdy niczego mi nie brakowało, to śmiem twierdzić, że sama pamiętam większość prezentów, jakie w dzieciństwie otrzymałam.

Tego w związku z Mikołajkami każdemu dziecku życzę. Ja z tej okazji postanowiłam zakasać rękawy i stworzyć dla mojego dziecka coś wyjątkowego. Z namalowanego listu do M. wynikało, że miała to być duża lala. Nastrój budowałam od dwóch miesięcy (Mikołaj i krasnoludki podglądacze i donosiciele… wszyscy oni bardzo nam pomogli w usprawnieniu pewnych kwestii:)). Chcąc przyspieszyć prace przygotowawcze oraz choć raz oszczędzić sobie, opłakanych nieraz efektów, mojej ulubionej metody prób i błędów, skorzystałam tym razem z gotowego szablonu lali Tildy, dostępnego w sieci. Najpierw powstała lala mniejsza, jednak wydawała mi się trochę za mała. Uszyłam więc do kompletu tę większą. Efekt oceńcie sami. Może nie są to rasowe Tildy, ale całkiem fajne i przyjemne to laleczki. Najbardziej jednak cieszy mnie fakt, że moja praca została w pełni doceniona.

W internecie znajdziecie mnóstwo gotowych wykrojów Tildy do wydrukowania w formacie A4. Tildy są niepowtarzalne i piękne. Fajne jest również to, że taką lalę można zrobić z resztek materiałów, kawałków starych ubrań. Ze względu na niewielką ilość szycia, całą pracę można wykonać ręcznie. Choć Mikołajki już za nami, do gwiazdkowych prezentów pozostało jeszcze duuuużo czasu:)

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC