AMELIETILDE_BLOG

Taki wpis, sentymentalny na wskroś, pojawia się na ogół jako jeden z pierwszych. Zakładając bloga nie wiedziałam jednak do końca w jakim celu to robię, czego chcę i czy w ogóle będę publikować. Ciekawość, ale też ta nieodparta chęć wykreowania sobie innej rzeczywistości, pchnęły mnie ku tej decyzji. Zdarza mi się czytać blogi. Mam kilka ulubionych, które regularnie odwiedzam. Ale czemu ja sama miałabym robić coś takiego? Po co? Na co dzień jestem wycofana i nieśmiała. Takie upublicznianie wizerunku… jawny ekshibicjonizm! Czy z tego może wyniknąć coś wartościowego? Chciałam sprawdzić się w nowej roli, przełamać pewne bariery, poczuć smak internetowego światka. Bo Internet daje nieograniczone możliwości inspiracji, promocji także! Najgorszym, najtrudniejszym momentem było opublikowanie wpisów. Wymagało to ode mnie odwagi niezwykłej… lecz po kilku dniach weszło w krew. Jestem zaskoczona tym, jak szybko.

Skąd pomysł na bloga o Amélie? Amélie miała być jedynie postacią fikcyjną, kobietą silną, idealną. Zupełnym zaprzeczeniem mnie samej. Od początku stało się jednak inaczej. Nie umiem wykreować postaci, nie umiem udawać kogoś, kim sama nie jestem. Pozostałam więc tylko ja. Niedoskonała do bólu. Kobieta z milionem pasji, kochająca swoje życie i rodzinę miłością niezmierzoną, popełniająca błędy, dokładnie taka, jaką jestem ja, bo oszukać nie potrafię.

Wiele osób pyta, dlaczego właśnie Amélie Tilde. Otóż nie jest to bez znaczenia. To odzwierciedlenie marzeń, ideału. Amélie – moje ulubione imię. Tilde – pochodzi, od Matildy i oznacza walkę. Dziś również ukochane imię mojej córki. Całość tworzy w moim rozumieniu postać odważną, o niezłomnym charakterze, niezmierzonych pokładach siły. Kobietę, którą zawsze chciałam być. Dzięki macierzyństwu, dzięki wyzwaniom, jakie życie przede mną stawia być może kiedyś osiągnę swój cel.

Napędzana siłą Waszej aprobaty, odzewu, coraz odważniej mierzę się również z krytyką. Nabieram dystansu, czerpię niewymierne korzyści zarówno ze słów wsparcia jak i krytyki, tej konstruktywnej. Bo choć moja metamorfoza rozpoczęła się już dawno temu, to wrażliwość daje za wygraną.

Blog, to również mój pomysł na siebie. Bardzo długo szukałam tego czegoś. Nie byłam świadoma, że znajduje się to tak blisko. Połączenie pracy z pasją to konstelacja idealna i choć odległa jeszcze, to na wyciągnięcie ręki.