Zapraszam Was dzisiaj do mojej pracowni, miejsca w którym spędzam bardzo dużo czasu. Tutaj szyję, wymyślam, tutaj też pracuję. Choć moja pracownia, to zlepek tego, co już miałam (nowe nabytki to jedynie blat (150 zł), manekin (50 zł) i kratka ogrodowa (chyba ok 30 zł), a pozostałe, to własnoręcznie przemalowane regały z ikei, lustro i skrzynia z odzysku, które kiedyś stały w moim „starym” przedpokoju), to myślę, że udało mi się ją na tyle dobrze skomponować, że przy stosunkowo niewielkim nakładzie środków, powstało pomieszczenie schludne, sprzyjające pracy twórczej, takie, w którym dobrze się czuję. W jego zakamarkach, choć z trudem, to jednak mieszczę wszystkie te niezbędne dla mnie rzeczy.

Moja pracownia, to przede wszystkim maszyny, blat roboczy, niezwykle pojemny kontenerek, ulubione krzesło, manekin, lustro, skrzynia na materiały i wszystkie inne niezbędne akcesoria:)) Zobaczcie sami!

SAMSUNG CSC

 

IMG_6046

 

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC

 

IMG_6064

 

IMG_6065

 

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC

By móc właściwie przechowywać materiały (póki co chowam je w skrzyni zwinięte w rulon, żebym mogła się doszukać tego właściwego), przydałaby mi się zamykana biała szafka, której chyba nigdy się nie dorobię. Mam tyle do urządzenia, że pracownia zdecydowanie nie jest miejscem, na które chciałabym wydawać pieniądze, tym samym plasuje się na końcu mojej długiej listy:)

W tym małym kontenerku mieszczę wszystkie tasiemki, zamki, nożyki, nożyczki, gumki (…). Wykroje i gazety przechowuję w segregatorach. Wszystkie drobniejsze przedmioty umieszczone są w plastikowych skrzyneczkach z przegródkami. Moja tablica na nici to strzał w dziesiątkę. Muszę uszyć jednak pokrowiec, by nici się nie kurzyły.

Ostatnio spotkałam się z dość nieprzyjemnymi komentarzami dotyczącymi tej właśnie tablicy, jednak uważam, że wpasowała się ona idealnie w moją stonowaną pracownię. Dodaje jej tego twórczego szaleństwa.

Myślę sobie jak łatwo przychodzi nam ocena czyjejś ciężkiej pracy i kwitowanie przykrymi słowami. Choć blogowanie nauczyło mnie bardzo dużo w dziedzinie przyjmowania komentarzy na klatę, to  i tak niektóre przenikają przez moją blogową skorupę. Oczywiście kocham tę konstruktywną krytykę. To dzięki niej szycie idzie mi coraz lepiej. Stąd podziękowanie dla wszystkich Pań krawcowych, które kiedykolwiek udzieliły się na moim blogu.

Nadal podtrzymuję, że jestem dumna z tej tablicy i już tłumaczę dlaczego. Pamiętam, że gdy wkręcałam ciężką wkrętarką te ponad 70 śrub w pochyloną płytę OSB, bardzo żałowałam, że nie mam przy boku pomocnika, który zrobi wszystko za mnie, a ja będę się mogła pochwalić cudownymi efektami. Ba! Sama przykręciłam ją do ściany, co za tym idzie, utrzymałam ten ciężar, dałam radę. Jeżeli kiedyś wpadniecie na jakiś szalony pomysł, zechcecie własnoręcznie zrobić sobie taką płytę czy własnoręcznie zamontować rolety, to możecie być pewne, że i Wam się uda, bo zrobiłam to ja. Stąd ta moja satysfakcja. Czasami narzekam pod nosem, że w naszej rodzinie skrzynka z narzędziami należy tylko i wyłącznie do mnie, ale tym cenniejsze są dla mnie moje wyroby. Trzymajcie się, dobrego tygodnia:)