Chyba się starzeję, bo moja wrodzona zawziętość coraz częściej odpuszcza. Irytuję się, wkurzam… to jasne. I może nawet częściej niż kiedyś, bo mam o dwa powody więcej… ale pojawił się dobry znak, taka mała aktualizacja. Ulepszenie mojego charakteru. Nie mam najmniejszej ochoty na te muchy w nosie. Nie chce mi się zamykać w sobie na tydzień i czekać, aż ktoś się domyśli o co mi chodzi. Jestem znudzona gierkami lub jak kto woli, mąż utarł mi nosa.

A tak poważnie, już bez przymrużenia oka. Jak tu strzelić tygodniowego focha, gdy czas pędzi jak oszalały? Gdy w biegu wręcz jak w sidła, łapać musimy chwile dla siebie. Po co komplikować i utrudniać sobie życie? Coraz częściej zdaję sobie sprawę z tego, ile mojej winy w kolejnym zamieszaniu.

Widujecie na ulicy, w sklepie starsze małżeństwa. Być może macie takie tuż obok siebie. Starsze, szanujące się pary, które nadal potrafią cieszyć się swoim towarzystwem. Znacie też pewnie te, które od 20/ 30 lat nieprzerwanie mają siebie dosyć, nie rozmawiają od wieków. No i te klasyczne zgredy, którym nigdy nie dogodzi. Grymas, wtopił się już w wyraz twarzy. Narzekają, fuczą na siebie i warczą.

Wiecie, że któraś z tych powyższych sytuacji, to nasza przyszłość? Wiecie, że moc sprawcza jest tylko i wyłącznie w naszych rękach, że sami pracujemy na naszą wspólną starość. Na naszą spokojną starość, na tę przykrą, pełną żałości też.

Sama świadomość dużo daje. Uczula, pomaga, zwraca uwagę, skłania do przemyśleń.

Byśmy umieli zachować tę radość dzieci ze zdjęcia i ich zaangażowanie we wspólne spędzanie czasu, zaufanie, oddanie. Byśmy za parędziesiąt lat, jeśli będzie nam dane, szli z tą laską, lecz wciąż pod rękę i w tym samym kierunku, a patrząc na siebie, dostrzegali wciąż iskrę w oku. By życie było dla nas miłym wspomnieniem wspólnej przeszłości. Byśmy umieli być dla siebie wsparciem, pomocą.

Chcę, byśmy szli razem, stawiając czoło przeciwnościom, które gotuje los. Wszechobecne napięcie, stres, zmęczenie rodziców małych dzieci i dom, jako miejsce odpoczynku, ostoja spokoju, dobrego samopoczucia. Tego potrzebujemy znacznie bardziej. Wsparcia, nie dołującej kłótni. Wzajemnego pocieszenia, szacunku, szybkiego opamiętania i słowa przepraszam.

Tak wiele jest spraw, które nie zależą od nas. Na które najmniejszego wpływu nie mamy. Ale wspólna przyszłość, jeżeli będzie nam dana, to wymarzony czas tylko dla nas, więc warto zadbać o nią już teraz.

img_9336

 

img_9337-2

 

img_9454

 

img_9456-2

 

img_9485-2

 

img_9593-2

 

img_9595