040-Marcel

 

042-Marcel

Wspólne lata mijają nam bardzo szybko. Gdyby nie ich błyskawiczne dorastanie, tuż pod naszym nosem, łatwo można by ulec złudnemu wrażeniu, że czas zatrzymał się w miejscu. Że my wiecznie młodzi i niezmienieni. To doświadczanie upływającego czasu mierzone w ich centymetrach, nie pozostawia jednak złudzeń. My sami sobie, najbliższymi, naocznymi świadkami czasu pędzącego bez opamiętania. Na łeb, na szyję. Bo pierwsza i trzecia świeczka na torcie dawno już za nami.

Zawsze z rozrzewnieniem spoglądam na upływający czas. To nie tak, że nie cieszę się z tego, że dzieci rosną, że nabywają coraz to nowych umiejętności. Jestem dumna z każdego ich kroku w przód. Nie czekam jednak z niecierpliwością na to, aż dziecię siedzieć, raczkować, chodzić zacznie. Bo zwyczajnie szkoda mi tych uciekających chwil, bo mam świadomość tego, że one nigdy nie powrócą. One nigdy już nie będą takie małe. Chciałabym zachować w pamięci wszystkie wspomnienia, a łapię się na tym, że nie mogę odtworzyć ich wyrazu twarzy sprzed pół roku.

Dlatego wolę delektować się teraźniejszością i celebrować każdy dzień.

Jak to Matkę, mnie każda okrągła rocznica, każde święto, napawa dumą, sentymentem. Skłania do refleksji… Myślę sobie dzisiaj z perspektywy roku podwójnego macierzyństwa, że ten pierwszy, a idąc dalej i każdy następny rok, każde święto Mamy, Dziecka, Taty, każda wspólnie spędzona niedziela, każdy taki dzień, powinien być naszym wspólnym świętem. Świętem rodziców, świętem rodziny i świętem dzieci. Świętem matki, która podołała trudom i na co dzień stawia czoła macierzyństwu. Taty, który swoje życie z radością zmienił o 180 stopni oraz dzieci, z ich dziecięcą nieposkromioną energią, niebywałym wdziękiem i radością.

By być dobrym rodzicem, potrzebujemy tajemnej mocy sprawczej, ogromu miłości, cierpliwości, niezmierzonych pokładów energii. Czerpmy więc radość i siły z świętowania właśnie. Nie umniejszajmy absolutnie swojej roli, nie bagatelizujmy swoich osiągnięć.

Życzę sobie i Wam, by święto Taty, Mamy, Dzieci, Rodziny, zdarzało się o wiele częściej niż raz w roku.