SAMSUNG CSC

 Wstajemy rano, dość późno, jak na nasze standardy. Gwar, śmiech, okrzyki (nie tylko radości) i wspólne, trochę wymuszone na chodzącej latorośli, śniadanie przy stole, które przydarza nam się zdecydowanie zbyt rzadko. W końcu weekend. Chociaż to śniadanie też tak na szybko, bo zaraz któreś się znudzi. Ubieranie ich to istna walka, ale po chwili szamotaniny pospiesznie zamykamy za sobą drzwi domu i ten nieunikniony, mimo usilnych mych starań, wciąż towarzyszący nam bałagan. Dzisiaj jest niedziela, dzień oddechu od pracy, od obowiązków, ciągłego sprzątania, zbierania, choć i tak cały efekt utrzymuje się jakieś pół godziny (tak, tak narzekam sobie, siedząc przy stole pełnym brudnych talerzy, mam wizję tego, co mnie jeszcze dzisiaj czeka;) i stąd to nawiązanie).

Nie zdarzyło nam się nigdy wcześniej aż tak długo szukać miejsca parkingowego. To chyba to prażące letnie słońce w środku jesieni siłą wypycha z domu. Ostatnie jego podrygi. Jednak nie ma pośpiechu, bo w samochodzie błoga cisza, dzieci śpią.

To nasz niedzielny rytuał, kościół, rynek i kawa, przedłużający się szczególnie latem aż do późnego popołudnia. Nic wielkiego, a dla nas tak wiele. Wspólny czas w miejscu, gdzie atrakcji jest mnóstwo, na każdym rogu, co krok, które same jest atrakcją. Jednak nie o te atrakcje mi chodzi i właściwie nawet nie o miejsce, bo każde inne jest dobre, nawet długi spacer pośród drzew czy pustych pól.

Mam na myśli czas spędzany tylko z rodziną, bez pośpiechu, bez przymusu. Te chwile, to odpoczynek, nagroda za cały trud rodzicielstwa, bo szczęście maluje się na twarzy dzieci. To wspomnienia i zdjęcia – pamiątki. Wspólne spacery, szaleństwo, uśmiech dziecka, uśmiech rodzica. To te chwile, gdy mam wrażenie, że czas się zatrzymał, że liczy się tylko tu i teraz. Gdy delektuję się szczęściem mojej rodziny, tym, że możemy być razem, bo dzisiaj nie musimy biec.

 

 SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC