Bycia „dobrą”‚ mamą ciągle się uczę. Do ideału mi daleko. Odnoszę nieodparte wrażenie, że w tej dziedzinie na wskroś niedoskonała jestem! W mojej jakże krótkiej matczynej karierze, macierzyństwo poddało mnie już próbom wszelakim. Próbie wytrzymałości psychicznej, fizycznej, próbie cierpliwości, kreatywności… Pośród specjalizacji w każdej dziedzinie życia, wymaga ode mnie elastyczności i ciągłego przyzwyczajania się do zmian.

Wszystkiego doświadczam najdobitniej w świecie, bo na własnej skórze. Jak to mają w zwyczaju twierdzić w filozofii, jedyną stałą rzeczą w życiu ma być zmiana właśnie. Życie Matki na te zmiany narażone jest szczególnie. Przez trzy lata, bez większych protestów oswoiłam się z milionem rzeczy najróżniejszych, ważnych i ważniejszych. Z tym, że moje życie zmieniło się o 180 stopni. Wykształciłam w sobie wiele nowych umiejętności. Nie obrażam się na domowników za bałagan (przynajmniej nie tak często;)). Koniec końców przewartościowałam swój sposób myślenia, doszłam do wniosku, że to dobrze, że ma go kto robić, a już wkrótce zyskam przecież pomocników! Na stertę prania też przymykam oko, wyposażyłam się w drugą suszarkę. Teraz w dwa dni mogę wyprać i wysuszyć połowę szafy, a oni niech się brudzą i mają uciechę. Ścieram z uśmiechem na twarzy (to może lekka przesada) podłogę po każdym posiłku. Jestem lekarzem pierwszego kontaktu, psychologiem, magikiem. Myślę sobie niczym kobieta światła, dźwigająca na barkach lata wspomnień i wór życiowych doświadczeń, jak to dobrze, że nie jestem sama, że Oni przy mnie są.

Ale ta nieprzewidywalność, niemożność zaplanowania, rozplanowania. Jak to ugryźć, akceptować i jak znosić? Gdy znów coś odwołać, przełożyć muszę, tłumacząc, że przecież to nie dla mojej przyjemności. Gdy, po tygodniu wysiłku mojego, męki wręcz (bo jestem typową sową), niewyspania, zdołam się przestawić na tryb poranny… wiecie, by odetchnąć, posiedzieć w samotności, nagle moje dziecko również zmienia rytm.  Gdyby choć tygodniami to się zmieniało… ciągle mi ten plan dnia, tygodnia, miesiąca nie wychodzi, przyzwyczaić za nic się nie mogę. Dać za wygraną, nie upierać się, pozwolić życiu biec swoim torem?

Jaka jest Wasza recepta na ten potok ciągłych zmian?

Wczoraj udało mi się uszyć kombinezon dla braciszka, żeby było po równo:) Czy macie jakąś receptę na przybijanie zatrzasków lub porządny sprawdzony zestaw? Mój jest bardzo słabej jakości, rozważam wszycie zamka. Ciężko przytwierdzić, słabo się trzymają.

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC