SAMSUNG CSC

Jak to życie zaskakuje, jak diametralnie potrafi odmienić spojrzenie na świat na pozór już ugruntowanej osobowości. Bo jeszcze kilka lat wstecz byłam zupełnie inna. W czasach, gdy nie byłam matką, byłam np. specjalistką od wychowania dzieci. Byłam też w porównaniu do dzisiaj potwornie nieszczęśliwym człowiekiem. Typowa maruda. Każdy mój poranek witałam z myślą: oo Niee…Niee…niee niee! Nie lubiłam poniedziałku, nie lubiłam wtorku, środy itd. W skrócie nic mi się nie podobało, byle co mogło być denerwujące.

O niezadowolenie nie trudno. Życie proste nie jest, bo w dużej mierze składa się z pracy. Narzekanie, wieczne niezadowolenie, dobrze to znam, bo z autopsji, bo tak wyglądał kiedyś każdy mój dzień.

Maruda to nadal ja, ale teraz przynajmniej z optymistycznym podejściem do życia:)

Od marudy do optymisty, od grymasu niezadowolenia do uśmiechu, od domatorki po matkę, która od siedzenia w domu zdecydowanie woli dzień spędzony w ruchu. Wstyd się przyznać, ale wychodzi na to, że niegdyś lubowałam się w samoumartwianiu. Byłam święcie przekonana o tym, że nic mi się nie uda. Zranić, zniechęcić mogła mnie byle głupota. Od samego rana to ja sama nakręcałam swoje złe samopoczucie i pesymistyczne nastawienie.

Dziś jest inaczej. Dziś umiem cieszyć się życiem, wiem czym warto się przejmować, a czym nie. Dziś, mimo wczesnych pobudek, zmęczenia, nieprzespanej nocy, witam moje dzieci uśmiechem. Dziś sama przekonuję moją córkę, że świat jest piękny, że nie warto się denerwować i płakać czy złościć na rzeczy bez znaczenia. Czyżby odziedziczyła swoje poranne nastawienie po mamusi? Co za ironia losu:) Pracujemy nad tym.
Nie mając dzieci, nie miałam tylu okazji do uśmiechu. Dziś uśmiecham się co chwilę. Nawet w momentach złości i bezsilności. Świat stał się lepszy? Nie, to we mnie coś się zmieniło, to one ten uśmiech na mnie wymuszają. Jeżeli więc śmiech przedłuża życie, to myślę, że mogę żyć dłużej przynajmniej o jakieś dwadzieścia lat! Myślę pozytywnie, bo wiem, co w życiu ważne. Cieszę się z tego co mam i nie chcę nic więcej. Rzeczy materialne nie mają dla mnie większej wartości. Wartość ma zdrowie moich dzieci, ich uśmiechnięte buzie. I to wprawia mnie w tak wyśmienity nastrój.
SAMSUNG CSC
To się nazywa determinacja:) Tak zdeterminowane jesteśmy, żeby nasze dzieci były szczęśliwe.
Czy macie podobne przykłady? Wierzycie w to, że dzieci naprawdę mogą zmieniać ludzi?