Opadające powieki, policzki, brak proporcji i jeszcze więcej;) To opłakane skutki współpracy z mężem, jak widać grawitacja działa, a mąż cóż… nie czarodziej! Nie wytrzymałam, musiałam wziąć sprawy w swoje ręce, a efekty zobaczycie poniżej:)) Było śmiesznie, dzieci skutecznie uniemożliwiały mi pracę, no ale koniec końców udało mi się pstryknąć kilka fotek.

Pamiętacie tę sukienkę? Pokazywałam ją jeszcze na etapie pracy. Ta sukienka to ukoronowanie mojej dotychczasowej nauki szycia. Bywa, że w siebie nie wierzycie? U mnie to standard. Brak wiary w siebie, to mój chleb powszedni, to nieodłączna cecha mojego charakteru i z biegiem lat powątpiewam, że uda mi się coś w tej sferze mojego życia zmienić. Robie niewielkie kroczki w przód, a przy niepowodzeniu milowy krok w tył. To cała ja. Czy chciałabym być inna? Ludziom, którzy wierzą w swoje możliwości chyba jest łatwiej. Podchodzą do wszystkiego z pozytywnym nastawieniem, a następnie, nawet gdy coś nie pójdzie po ich myśli i w tym drobnym niepowodzeniu potrafią odnaleźć motywację do dalszego działania. Taka chyba powinna być blogerka, twarda laska, pewna siebie optymistka, przekonana o swojej zajebistości:) Na szczęście miejsca w sieci dużo i znalazło się tutaj też coś dla tych mniej odważnych, wręcz nieśmiałych. Mój blog, moja skarbnica, odskocznia o codzienności, zbiór moich pasji, tworzony małymi kroczkami, jednak nieprzerwanie od prawie dwóch lat. A to już duży sukces!

Bo blogowanie wciąga. Cały mój DIY- owy dorobek zebrany w jednym miejscu, jednym kliknięciem mogę się przenieść kilka miesięcy, rok, niemal dwa lata wstecz. Prześledzić swoje myśli, plany, to, co wtedy zajmowało mi głowę. Z największym sentymentem spoglądam na te zdjęcia robione nocami, bo pamiętam dobrze, że po niespełna 4 godzinach snu startował u mnie już nowy dzień z dwójką maluchów i toną obowiązków.

U nas wakacje w pełni. Dzieci mam już duże. Muszę przyznać, że poczułam ogromną ulgę odkąd porozumiewamy się za pomocą słów. Rozumieją co do nich mówię (chyba, że akurat nie mają na to ochoty), toteż odnajdujemy coraz więcej wspólnych tematów. Zajmują one nie tylko dzieci, ale i mnie.  Wybaczcie, ale poświęciłam im się zupełnie, tak na całego! Odnajduję w tym dużo radości i satysfakcji. Moje dzieci cieszą się mamą, choć obawiam się, że niedługo staną się jeszcze bardziej mamusiowe i nie będą chciały wracać do przedszkola. Odpoczywamy ile wlezie, robiąc same fajne rzeczy i to tu na miejscu, w Wieliczce i w Krakowie. Taki sobie odpoczynek od rzeczywistości. Zerknijcie jeszcze raz na sukienkę i dajcie znać, czy podoba Wam się wciąż tak samo:))

SAM_6120

 

SAM_6121
SAM_6125

 

SAM_6135

 

SAM_6138

 

SAM_6140

 

SAM_6141

 

SAM_6142

 

SAM_6144