Ostatnio w kurzu i pyle zmagam się z kilkoma projektami na raz. W każdym kącie czyha na mnie niedokończone coś. Choć biegam jak w kołowrotku, to nie posuwam się naprzód… nie mogę oprzeć się wrażeniu niemocy, niedoczasu, marnowanego czasu, który dosłownie ucieka mi przez palce. Wszystko się przeciąga, niczego nie mogę dokończyć. Wymyśliłam sobie malowanie lustra. Pierwsze podejście okazało się kompletną klapą, ale udało mi się zmyć farbę i druga próba wyszła rewelacyjnie… Tymczasem zdjęcia wyszły tak słabe, że wstyd pokazać:( Kolejny projekt, to krzesło. Nie mogę dopasować koloru ramy, do obicia. Na moje szczęście jasna farba kredowa też się zmyła. Tylko jak znaleźć ten właściwy? No i przedpokój… okazał się być o wiele bardziej pracochłonny. Przed nami jeszcze minimum tydzień zmagań. A ja w tym bałaganie staram się trzymać fason i nie zwariować.

Robię coś dla siebie, bo to wszystko jest dla mnie. Jest ucieleśnieniem moich pomysłów, realizacją projektów. Ale bywają też dni tak zdominowane przez domowe obowiązki, że mój zapał gaśnie. Nie wiem w co ręce włożyć i to uczucie zaczyna mnie blokować. Staję się nieproduktywna. Dni, zazwyczaj całe tygodnie, mijają o niczym. Wpadam wtedy w marazm, ląduję w otchłani twórczej pustki, spowodowanej najpewniej brakiem snu i zmęczeniem.

(Swoją drogą ogrom pracy, jaką w ciągu dnia musi wykonać matka, jest tak zatrwarzająco wielki, że jej zmagania zasługują chyba na jakiś medal… (albo nowy zegarek…mężu:D:D P.s. w ten sposób sprawdzam, czy mąż mnie czyta;)).

Z tego zmęczenia i szycia po nocy, popełniam głupie błędy. Ogólnie przydarza mi się mnóstwo głupich wpadek w tym moim amatorskim krawiectwie. Uznajmy to jednak za stały punkt nauki. No i między innymi, szyjąc tę sukienkę, w przodzie, który miał być jednolity, wycięłam rękaw:] Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. A wyszła mi urocza sukienka z łączonych materiałów.

Zostało mi trochę resztek na dziewczęcą czapeczkę i chustkę pod szyję. A na dole mały bonus, bo na początek jesiennego sezonu machnęłam małemu również limonkową czapkę z uroczym M i takowąż chustkę do kompletu:)

A Wy jak się trzymacie w tę jesienną pluchę?

image

 

image

 

SAMSUNG CSC

 

image

 


SAMSUNG CSC

 

image

 

SAMSUNG CSC

 

SAMSUNG CSC