img_3768

Pierwsza rocznica bloga wybiła jakiś miesiąc temu. Skąd więc ten poślizg? Nigdy nie miałam w zwyczaju obchodzić urodzin. Dlatego trochę zwlekałam. Nie leży to chyba w mojej naturze;)) Doszłam jednak do wniosku, że warto zrobić to podsumowanie. Podsumowania są dobre, a wiem, że to będzie bardzo motywujące.

Często spotykam się z pytaniami, jaki właściwie jest sens prowadzenia bloga. Jeśli nie spróbujecie, to się nie przekonacie. Wiele osób ma jakieś pasje, ukryte talenty, opowiadania chowane do szuflady, umiejętności, które warto rozwinąć, którymi można podzielić się z innymi. Od lat chciałam spróbować blogowania, stworzyć swoje miejsce w sieci. Odważyłam się i była to jedna z tych najlepszych życiowych decyzji. Teraz mogę obserwować moje prace z innej strony, prawdziwie porównać się z innymi i poddać się opinii… W swojej nieśmiałości zdobyłam sie na ogromną odwagę, przełamałam na dobre pewną barierę.

Najważniejszym jednak powodem założenia bloga, jest próba przekłucia wielkiej pasji w pracę. Blog to równocześnie swego rodzaju pamiętnik i archiwum moich prac, które mam teraz zgromadzone, dostępne jak na dłoni. Porównanie mojego początku, do aktualnych wytworów, ta świadomość postępu…

Mój blog, jest moją ogromną motywacją, która nie pozwala mi zapomnieć o pasji jaką jest DIY. Nie ma właściwie tygodnia, bym nie zrobiła czegoś nowego. Jeśli nawet nic się nie pojawi, to zapewniam, że moje myśli ciągle krążą wokół projektów, które chciałabym wykonać. Zwiększyłam swoją efektywność, nabyłam wiele nowych umiejętności, poprawiłam sie w robieniu zdjęć, nauczyłam się godzić to wszystko z masą domowych obowiązków. Kwestie organizacyjne pozostawiają wiele do czynienia, ale prowadziłam przez rok bloga z dwójką dzieci u boku. Bez opiekunki czy pomocy kogokolwiek innego.

Blog pomógł mi uniknąć stagnacji. Zamiast tego jest to o czym marzyłam, ciągły rozwój. Ta wirtualna blogowa rzeczywistość kusi czasem, by zakłamać, idealizować rzeczywistość. Ja zamiast oszukiwać siebie i innych ciągle nad sobą pracuję. Zrobiłam pierwsze w moim życiu meble, lampę, uszyłam bardzo dużo rzeczy. Doskonalę norweski, odkurzam mój niemiecki robiąc coraz więcej tłumaczeń, stworzyłam biznasplan, który kiedyś być może wcielę w życie. Mam serię własnych, unikalnych produktów, dzieki w miarę zbilansowanej diecie i ćwiczeniom fizycznym, jestem w dobrej kondycji psychofizycznej i choć czasem mam przez to wszystko bałagan w domu i słabszy dzień, to czuję, że wszystko zaczyna układać się w jedną całość. Moje życie stało się ciekawsze i zbalansowane właśnie dzięki tej różnorodności. Zawsze miałam ten problem, że interesowało mnie zbyt wiele rzeczy, nie dających się nijak połączyć. Dziś robię prawie wszystko to, co lubię i robię to jednocześnie.

Z drugiej strony moja głowa jest tak przepełniona nowymi pomysłami, że nie mogę pozbyć się tego męczącego poczucia niedosytu. Musiałabym mnożyć czas, by się wyrobić.

Zanim przedstawię moje statystiki, zaznaczam, że moje zdolności marketingowe są bardziej niż beznadziejne. Nie kręci mnie to, nie umiem się reklamować, nie lubię wciskać się nigdzie na siłę, zachęcajac do wizyt u mnie. Jestem osobą nieśmiałą, bardzo mnie to blokuje. Do tego nadal niewystarczające umiejętności związane z fotografią i obróbką zdjęć, dają o sobie znać. Choć gołym okiem widać ogromny postęp, to jeszcze nie to.

Statystyki bloga, (jak dla mnie, biorąc pod uwagę powyższe przeszkody –  IMPONUJĄCE!! )

  • Opublikowałam 121 wpisów
  • Mój fanpage zyskał ponad 700 polubień
  • Najwięcej wejść jednego dnia, to imponująca liczba 1678 osób
  • Odsłony bloga 27201
  • Komentarze 209
  • W kategorii najczęściej czytanych/ oglądanych, z liczbą odsłon 2303, wygrywa wpis Worek Sako

Dziękuję Wam wszystkim i każdemu z osobna za odwiedziny, czytanie, sugestie, komentarze, udostępnienia i co najważniejsze, wielkie wsparcie i motywację! Miłej soboty i do następnego:)

img_3760