FullSizeRender

A gdyby tak od dziś zacząć naprawdę żyć? Delektować się tym czasem, który tak szybko ucieka. Przestać łudzić się, że pewnego dnia obudzimy się w jakiejś bajce, że wszystko się odmieni, a szczęście niespodziewanie na nas zstąpi:)) Podążać za to za prozaiczną sentencją, że my sami jesteśmy kowalami własnego losu. Przecież mój nowo narodzony syn ma już 5 miesięcy, a córka niemal dorasta! Spędziłam z nim wystarczająco dużo czasu? Na pozór jesteśmy nierozłączni, ale czy oni odczuwają moje zaangażowanie? To, że jestem dla nich ciałem i duszą, czy widzą tylko moje ulotne spojrzenie rzucone w biegu?

Przecież dopiero zaczynaliśmy tydzień. Był poniedziałkowy poranek pełen planów. I co z tego udało się zrealizować? Jednak spoglądając na ten miniony tydzień czuję zadowolenie, jest już o wiele lepiej. Mimo tego, że jeszcze za dużo było biegu, za mało śmiechu i sielanki. Za dużo pracy, nerwów i chwil irytacji, a za mało podskoków, zabawy i beztroskiego spędzania czasu razem.

Pracuję nad tym, żeby zwolnić, cieszyć się chwilą, odstawić na bok pewne „niecierpiące zwłoki sprawy wielkiej wagi”, a zająć się tym, co naprawdę teraz ważne. Nie zabierać dzieciom dzieciństwa, tylko dawać im jak najwięcej z siebie, nie wegetować, ale zacząć żyć i brać z życia pełnymi garściami.

Zawsze masz dwie opcje. Codzienność bywa trudna, zwłaszcza z jednym, z dwójką i więcej, małych rozemocjonowanych dzieci. Jedna z nich, to właśnie ta wegetacja, poirytowanie już od rana i myśl: Jak przeżyć do wieczora?? Gdybym teraz mogła być w innym miejscu, moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Byłabym bardzo szczęśliwa, to pewne! Teraz do szczęścia brakuje mi tylko…

To bzdura właśnie! Zawsze znajdziesz jakieś ALE.

No więc to dzisiaj jest ta chwila i dzisiaj jest ten dzień, kiedy Ty zaczynasz cieszyć się tym co masz. Ja zaczęłam tę pracę już jakiś czas temu i widzę ogromny postęp. Moje pozytywne nastawienie i mój uśmiech odbijają się jak w lusterku na twarzach moich bliskich. Chociaż podobno natury nie da się oszukać i czasami ciężko mi podnieść głowę, przepędzić złe myśli, pozbyć się odwiecznego towarzysza ponuraka pesymisty:D, to staram się z całych sił. Robię to po to, żeby kiedyś nie żałować straconego czasu. Życie biegnie, jeśli nie zmienisz go teraz, z biegiem lat zastąpisz zapewne: „kiedyś będę szczęśliwa”, na: „kiedyś mogłam być szczęśliwa.” To dość smutna perspektywa.

Co mi daje zmiana nastawienia? Dni mijają tak szybko jak mijały, ale w o niebo lepszej atmosferze. Staram się zauważać i celebrować ulotne momenty, cieszyć się zabawą z dziećmi, obracać w żart sytuacje, które wcześniej by mnie zdenerwowały. Moje zaangażowanie sprawia, że sama czerpię przyjemność z wielu czynności.

To moje przesłanie na dziś. Warto pracować nad swoim szczęściem. Spróbuj, nie masz nic do stracenia, możesz tylko zyskać.

FullSizeRender (6)

FullSizeRender (5)

FullSizeRender (3)