Żyję przyszłością. Tracę piękne dni na marzenie o tym, co będzie kiedyś. Ciągle się na tym łapię. Kiedyś będę miała więcej czasu, kiedyś pozbędę się kompleksu, kiedyś zrobię to, to i jeszcze tamto, kiedyś będę idealną matką, żoną, a do tego kobietą spełnioną zawodowo. To kiedyś będę zadowolona z życia, bo teraz…teraz się nie liczy. No nie, liczy się, ale przecież właśnie teraz moje dzieci są jeszcze malutkie, na wszystko mam tak mało czasu, teraz nie dam rady. Muszę tylko przeczekać ten okres, jakoś przeżyć ten czas, a kiedyś to będę Żyć!

Może jak już dzieci będą trochę większe, gdy zamieszkamy w naszym domu, tak! Kiedyś wszystko będzie idealne. Teraz nie jest, ale to tylko kwestia czasu, byle przeżyć ten dzień. Za miesiąc, za rok wszystko się zmieni.

Pesymistka? Tak to ja! Pesymistka od urodzenia. Zawsze i wszędzie!

Na szczęście, odkąd moja córeczka pojawiła się w moim życiu, stopniowo, powoli zaczynam wykształcać pewną cechę, coś w rodzaju eliminatora złego myślenia, złego nastawienia.

Nie bez zasług jest tutaj mąż, który w przeciwieństwie do mnie, nigdy nie zakłada, że coś może pójść źle. Ma też jedną cechę, nad którą się rozpływam. Marzę o tym, żeby taką zdobyć! Otóż to typ nienarzekający!! Niewiarygodne, a jednak prawdziwe:) Od lat mobilizuje mnie do zmiany nastawienia. Sprawia, że moje poranne: „O jeeeeeeezzuuuuuuu!!!” (jestem sową!) jest nieco cichsze i nie tak dobitnie artykułowane. Czasami nawet udaje mi się je przemilczeć.

Jednak do czego zmierzam…

Czemu pozwalam, czemu pozwalasz na to, żeby to negatywne nastawienie, lenistwo, brak chęci do zmian, budowały nastrój od samego rana? Złe myśli, że coś mi się nie powiedzie, że dzisiejszy dzień na pewno będzie beznadziejny, że muszę właśnie wstać, chociaż któreś z dzieci budziło mnie co godzinę i najchętniej pospałabym do południa tutaj nie pomogą.

Czy ten dzień będzie wyglądał tak samo, gdy przywitam go z uśmiechem na twarzy i myślą, że będzie super? To przecież dziś jest pierwszy dzień z reszty mojego życia. Czemu nie cieszyć się tym, że dzisiaj mogę zostać z dziećmi w domu, że mogę je przytulać do woli, pokazać im jak gotuje się obiad i uczyć, że oczko braciszka, to nie oczko lalki i nie można go wepchnąć do środka!!

CDN…